King of the North FCI domowa hodowla psów rasy Leonberger
  O nas
 

Mieszkamy w Gdyni, w spokojnym cichym miejscu z dala od zgiełku ulic. Nasza posesja graniczy z lasem . Długo czekaliśmy na właściwy moment w którym  zostaniemy właścicielami wymarzonego ogromnego psa.  To miał być Bernardyn - marzenie z dzieciństwa. W 2006 roku los spłatał nam pierwszego wspaniałego figla. Wyszukiwarka internetowa  zamiast Bernardyna wyrzuciła zdjęcie Leośka. Piszczeliśmy z zachwytu. Dalsze poszukiwania cech, charakteru, wizyta w hodowli, gdzie mieliśmy okazję po raz pierwszy zobaczyć te wspaniałe psy na żywo upewniły nas tylko w przekonaniu, że to jest rasa dla nas. Tak w sierpniu 2007 r. do naszego domu zawitał Al. To mój (Ani) ukochany facet i niemożliwy dzidziuch. Ukradł moje (Ani)  serce. Kończyliśmy razem budować dom, woziliśmy budowlańców, zamawialiśmy materiały. Brudziliśmy niemiłosiernie mój służbowo-korporacyjny samochód. W wolnych chwilach dostawałam od niego tyle miłości i uczuć. Większego pieszczocha niż Leoś trudno sobie wyobrazić. Bywały lepsze i  gorsze chwile.  Gdy był mały rozchorował się straszliwie. Myślałam że go stracę. Jest na szczęście z nami i musi zostać jak najdłużej się da. Dzisiaj to ogromny mądry pies. Wciąż uważa, że mieści się idealnie na moich kolanach.  Jest od niedawna kastratem. Nie chcieliśmy przypadkowo powiększać rodziny. Ali wywrócił do góry nogami całe moje życie, również zawodowe. Zamieniłam etat w wielgaśnej korporacji na własną działalność związaną z żywieniem psów i kotów. Kupiłam większy samochód i lepszy aparat fotograficzny. Dodatkowo żeby Ali nie czuł się przypadkiem czasem samotny zaczęliśmy myśleć nad psim towarzystwem. Planowaliśmy zakup szczeniaka.  Po raz drugi los miał inny pomysł na naszą przyszłość.  Zaprowadził nas na wystawę w Toruniu, gdzie poznaliśmy Abigail.  Zrobiła wszystko, żeby zwrócić na siebie uwagę. Dzisiaj gdy patrzę na jej zdjęcia z tamtego czasu, nie wiem w jaki sposób  wtedy zobaczyliśmy w niej najpiękniejszą Leosiową dziewczynę.Od wystawy upłynęły raptem trzy miesiące, okazało się, że Abigail szuka domu. Poznaliśmy ją od razu. Tak zamiast szczeniaczka do naszej rodziny dołączyła Abisia. Miała wtedy rok i siedem miesięcy.  Obiecaliśmy, że wystawimy ją od czasu do czasu.   Abiśka z Alem stworzyli zgraną paczkę.  Nasza księżniczka szybko zaaklimatyzowała się w domu i rozpieszczonej dziewczyny zmieniła się we wzór posłuszeństwa i grzeczności.  Łasa na pieszczoty, dodatkowo pływak pierwszej klasy.  Niezmordowana, wspaniała w ruchu, pewna siebie i  dodatkowo cudna Leośka. Taka dzisiaj jest nasza Abisia.  Intuicja nie zwiodła nas ani trochę.  Abi jest  jedną z najładniejszych suk w Polsce, nie boję chwalić się tym faktem.  Leonbergery są dla nas wyjątkowe, dlatego  nie mogliśmy podjąć decyzji o sterylizacji Abisi.  Aby następne zdrowe pokolenia niosły radość i szczęcie swoim właścicielom ktoś musi wziąć na siebie trud odchowania maluchów. Chcemy odwdzięczyć się za to, że mamy Abigail. To jedyny powód dla którego w kwietniu 2011 roku została pierwszy raz mamą.  

 
  Odwiedził nas już 18360 odwiedzający (58580 wejścia)  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=